Powrót do Bloga
Puste biuro open space o poranku, na pierwszym planie biurko z laptopem i słuchawkami, w tle kabiny akustyczne. Tytuł: Praca zaczęła przypominać grę, w której zawsze w końcu przegrywasz.
Workplace · Esej

Praca zaczęła przypominać grę, w której zawsze w końcu przegrywasz

W skrócie

Od 2004 roku średni czas pracy w jednym oknie na ekranie skrócił się z 2,5 minuty do 47 sekund. Praca z asystentami AI podbija to tempo: zlecasz zadanie i w tej samej sekundzie przechodzisz do następnego. Badacze nazywają to technostresem. Biura wciąż projektuje się pod rozmowę z ludźmi, choć 89% pracowników wskazuje pracę w skupieniu jako najważniejszą czynność w biurze. Umowę najmu podpisuje się na pięć lat, więc biuro na 2028 rok projektujemy dziś.

Jest taka gra, w której zarządzasz przychodnią. Pacjenci wchodzą jeden za drugim, każdy ma nad głową licznik cierpliwości, a ty wysyłasz ich do lekarza, na badanie, po wyniki. Ta gra to Happy Clinic i ma ponad 10 milionów pobrań w samym Google Play. Jest jedną z setek gier zbudowanych na tym samym modelu, gatunek nazywa się po angielsku time management games, gry o zarządzaniu czasem, a spopularyzował go Diner Dash w 2004 roku.

Poziomy da się w nich skończyć, ale sama pętla jest zaprojektowana tak, żeby zawsze w końcu przyspieszyła ponad twoje możliwości. Wygrana jest chwilowa, a potem kolejka znowu rośnie.

Ponad dwadzieścia lat temu było to zabawne dokładnie dlatego, że nie było prawdziwe.

W 2004 roku Gloria Mark z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine zaczęła sprawdzać, jak długo ludzie przy komputerze pracują w jednym oknie, zanim przeskoczą do innego, czyli np. do maila, innego pliku, komunikatora. W 2004 roku było to średnio 2,5 minuty. W 2012 roku 75 sekund. W ostatnich latach już tylko 47 sekund!!!

Wykres słupkowy: średni czas pracy w jednym oknie na ekranie według badań Glorii Mark. 2004 rok: 2,5 minuty, 2012 rok: 75 sekund, ostatnie lata: 47 sekund.
Średni czas pracy w jednym oknie, zanim przeskoczymy do innego. Źródło: Gloria Mark, University of California, Irvine.

Według Glorii, od przerwania zadania do faktycznego powrotu do niego mija u jej badanych średnio 25,5 minuty, bo po drodze rozpraszają ich inne sprawy.

Piszę o tym, bo od jakiegoś czasu „gram w tę grę” codziennie, ale dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę.

Jak teraz wygląda nasz „standardowy” dzień

Nie czekasz już, aż asystent AI, na przykład ChatGPT czy Claude, skończy pracę, tylko zlecasz zadanie i w tej samej sekundzie przechodzisz do następnego, zwykle z zupełnie innego projektu. Potem wracasz, sprawdzasz, poprawiasz i odsyłasz, a materiały powstają bez wychodzenia z jednego środowiska, bo nie otwierasz innych aplikacji.

Kiedyś nad raportem siedziało się kilka godzin, a teraz zaczynasz raport i w tym samym czasie dzieją się jeszcze trzy inne rzeczy. Robisz znacznie więcej niż rok temu, ale niestety nie pracujesz przez to ani minuty krócej.

Myślałam, że skoro AI bierze na siebie żmudną część pracy, naszej głowie powinno być łatwiej, tymczasem jest jej ciężej.

Każdy powrót do przerwanego wątku wymaga odbudowania własnego kontekstu od zera, bo AI ma swój kontekst zapisany, a ty nie.

Im szybciej przeskakujesz między zadaniami, tym więcej musisz utrzymać w głowie naraz, dlatego ta praca wymaga dziś większego skupienia niż ta, którą wykonywaliśmy pięć lat temu, a nie mniejszego.

To zjawisko ma swoją nazwę. W 1984 roku Craig Brod nazwał je technostresem, a w 2008 roku Ragu-Nathan wraz ze współpracownikami rozpisał je na pięć składników. Dwa z nich opisują nasz dzień niemal dosłownie, mianowicie techno-overload, czyli nadmiar zadań i informacji naraz, oraz techno-invasion, czyli zacieranie się granicy między pracą a resztą życia.

Badanie z Uniwersytetu w Osnabrück, opublikowane pod koniec 2025 roku, przyjrzało się temu zjawisku konkretnie w kontekście generatywnej AI. Najliczniejsza grupa wypowiedzi młodych specjalistów nie dotyczyła ani tempa pracy, ani przepisów, tylko ich własnej głowy, czyli poczucia uzależnienia od narzędzia, obawy o utratę wprawy i słabnącego krytycznego myślenia. Tuż za nią, niemal ex aequo, znalazł się stres pozytywny, czyli ekscytacja tym, co narzędzie daje, więc jedno i drugie dzieje się w tej samej głowie w tym samym czasie.

Dobrze widać to w badaniu National Bureau of Economic Research, z którego wynika, że w zawodach, w których AI wyraźnie uzupełnia pracę człowieka, pracuje się tygodniowo o około 2,75 godziny dłużej niż tam, gdzie robi to w niewielkim stopniu. To korelacja, a nie dowód przyczynowy, ale kierunek jest wymowny, bo technologia, która miała skracać nasz dzień, na razie go intensyfikuje.

Zdanie, które zmieniło moją perspektywę

W domu, kiedy jestem sama, mówię do asystenta AI i pracuję wtedy dużo szybciej, bo mówiąc, wyrzucam z głowy więcej, niż zdążyłabym wystukać na klawiaturze. Asystent dopytuje, ja odpowiadam i w ten sposób powstaje coś, czego na początku wcale nie miałam w głowie.

W biurze nie mówię, tylko piszę, bo obok siedzą ludzie. Powinnam była zauważyć to wcześniej, skoro od kilkunastu lat zajmuję się projektowaniem środowisk pracy. Biuro stało się dla mnie miejscem, w którym pracuję wolniej, a co ciekawe, nie z powodu technologii, tylko z powodu sposobu, w jaki jest zbudowane.

Czy jestem w tym sama?

Dlaczego nie da się mówić

Powody są dwa i tylko jeden z nich jest oczywisty. Pierwszy to hałas, bo nie chcę zagłuszać osoby, która siedzi obok. Drugi jest poważniejszy, ponieważ pracuję z danymi objętymi poufnością i nie podyktuję na głos niczego, co pozwoliłoby zidentyfikować klienta.

Sam problem nie jest nowy, bo poufne rozmowy telefoniczne zawsze prowadziło się w osobnym pokoju. Nowa jest natomiast skala, bo kiedyś chodziło o godzinę dziennie, a teraz będzie chodziło o większość dnia pracy. Poufność przestanie więc być problemem proceduralnym i stanie się problemem akustycznym, czyli wyzwaniem dla projektantów.

Rynek zmierza w drugą stronę

Leesman, niezależna organizacja, która od lat bada doświadczenia pracowników w biurach, pokazuje ten rozjazd bardzo wyraźnie. Aż 89% pracowników wskazuje indywidualną pracę w skupieniu jako najważniejszą czynność w biurze i od początku tych badań niezmiennie zajmuje ona pierwsze miejsce. Tymczasem 70% liderów odpowiedzialnych za nieruchomości w firmach uważa, że biuro ma przede wszystkim sprzyjać współpracy, a tylko 27%, że ma wspierać produktywność. Poziom hałasu zadowala przy tym zaledwie 35% pracowników, a ciche pokoje do pracy w pojedynkę lub w parze 40%.

Wykres słupkowy z danych Leesman: 89% pracowników wskazuje pracę w skupieniu jako najważniejszą czynność w biurze, 70% liderów nieruchomości uważa, że biuro ma sprzyjać współpracy, 27%, że ma wspierać produktywność. Z poziomu hałasu zadowolonych jest 35% pracowników, z cichych pokoi 40%.
Źródło: Leesman, The workplace why (2025) oraz Noisy spaces, quiet consequences (2026).
Biura projektuje się dziś pod rozmowę z ludźmi, a praca coraz częściej staje się rozmową z maszyną.

Rynek bardzo dobrze rozwiązuje problem poprzedniej dekady, kłopot polega tylko na tym, że to już nie jest ten problem.

W jednym biurze siedzą dziś obok siebie osoby, które nie korzystały jeszcze z AI i takie, które przeszły już całą krzywą zmiany i czerpią z technologii to, co najlepsze.

Jak pogodzić te potrzeby?

Prawdziwy brief projektowy

Najwięcej zrozumiałam, kiedy zaczęłam przyglądać się temu, jak z AI pracują inni.

Ja myślę na głos i muszę wyrzucić z siebie dużo, żeby dojść do sedna, więc rozmowa jest dla mnie idealną formą pracy, bo wchodzę do niej z niczym, a wychodzę z gotową koncepcją.

Są jednak ludzie, którzy pracują dokładnie odwrotnie: myślą długo i w ciszy, a potem mówią jedno konkretne zdanie. Dla takiej osoby asystent, który dopytuje i podrzuca kolejne warianty, bywa raczej przeszkodą niż pomocą.

I tu dochodzę do rzeczy, która martwi mnie najbardziej. Firmy właśnie zaczęły masowo wdrażać narzędzia zaprojektowane pod jeden typ pracy, a osoba, która myśli inaczej, nie dostaje po prostu gorszego narzędzia, tylko sygnał, że nie nadąża.

Zajmuję się neuroróżnorodnością w miejscu pracy i przez lata sprowadzała się ona w projektowaniu do jednego wniosku - dajmy ludziom wybór, na przykład w postaci różnych przestrzeni w biurze, dostosowanych do różnych potrzeb.

Dziś to już nie wystarcza, bo jeżeli sposób, w jaki myślisz, decyduje o tym, jak wygląda twoja praca z narzędziem używanym przez cały dzień, to zróżnicowanie przestrzeni przestaje być udogodnieniem, a staje się warunkiem tego, żeby ktoś w ogóle mógł pokazać, ile jest wart.

Co to zmienia w zarządzaniu ludźmi

Na razie, uff…, wciąż widać, kto myśli. Żeby wyciągnąć z AI sensowną odpowiedź, trzeba znać się na swojej dziedzinie, a osoba, która się nie zna, dostaje gorszy wynik i nadal widać to w tym, co tworzy.

W przyszłości ten próg wiedzy nie zniknie, ale będzie się obniżał, aż różnica przestanie być widoczna na pierwszy rzut oka. Wtedy zaczniemy oceniać co innego, przede wszystkim syntezę, czyli umiejętność odróżnienia tego, co naprawdę ma wartość, od tego, czego jest po prostu dużo i co tylko robi informacyjny hałas, a potem umiejętność przełożenia tego na formę zrozumiałą dla drugiego człowieka.

Na koniec pozostanie chyba zaangażowanie i choć wiem, że to brzmi dziwnie, moim zdaniem stanie się ono ważniejsze niż wiedza. Wiedza będzie dostępna dla każdego, kto umie odpowiednio zapytać, natomiast chęć, żeby zrobić coś porządnie zamiast byle jak, już nie.

Wracam do gry

Lubimy gry o zarządzaniu czasem, bo dają adrenalinę: kolejka, licznik, zdążyłam, hurra! Praca z AI działa na podobnej zasadzie i to najmocniej na tych, którzy wychowali się na takich grach. Tylko że w tych grach tempo zawsze w końcu rośnie ponad twoje możliwości, bo tak są zaprojektowane.

Praca zaczęła przypominać grę, w której zawsze w końcu przegrywasz. Napisałam to zdanie z pełną świadomością, że sama w tę grę gram i że mi się to podoba.

Badacze technostresu mają na to osobne słowo, techno-eustres, które opisuje ten sam mechanizm, tyle że odczuwany jako przyjemność. To, że coś daje radość i ekscytację, nie znaczy jednak, że nas nie zużywa.

Nie kończę tego tekstu poradą, jak być efektywniejszym, tylko pytaniem, w którym momencie przestaje to być praca, a zaczyna się tempo dla samego tempa. Odpowiedź wymaga samoświadomości oraz znajomości własnej głowy i własnych możliwości, a to brzmi jak zupełnie inna dziedzina niż projektowanie biur.

Część z nas będzie bowiem przez najbliższe lata pracować głosem, w większym skupieniu niż dotąd, każdy we własnym rytmie i każdy inaczej, a biuro, w którym będziemy to robić, będzie musiało wyglądać inaczej niż wszystko, co dziś projektujemy.

Umowę najmu podpisuje się na pięć lat, a czasem na dłużej, więc biuro, do którego wprowadzimy się w 2028 roku, projektujemy dzisiaj, na podstawie tego, jak pracujemy dzisiaj. A przecież pracujemy w ten sposób dopiero od kilkunastu miesięcy...

Źródła

  1. Mark, G. (2023). Attention Span: A Groundbreaking Way to Restore Balance, Happiness and Productivity.
  2. Capuano, C. (2023, 11 maja). Can't pay attention? You're not alone [rozmowa z Glorią Mark]. University of California / UC Irvine.
  3. Brod, C. (1984). Technostress: The Human Cost of the Computer Revolution. Addison-Wesley.
  4. Ragu-Nathan, T. S., Tarafdar, M., Ragu-Nathan, B. S., Tu, Q. (2008). The Consequences of Technostress for End Users in Organizations: Conceptual Development and Empirical Validation.
  5. Högemann, M., Hein, L., Britsche, J.-O., Thomas, O. (2025). Technostress and generative AI in the workplace: a qualitative analysis of young professionals. Frontiers in Artificial Intelligence. Uniwersytet w Osnabrück / DFKI.
  6. Jiang, W., Park, J., Xiao, R. J., Zhang, S. (2025). AI and the Extended Workday: Productivity, Contracting Efficiency, and Distribution of Rents. NBER Working Paper No. 33536.
  7. Leesman (2025, kwiecień). The workplace why.
  8. Yekani, S. / Leesman (2026, marzec). Noisy spaces, quiet consequences.
  9. Tarafdar, M., Cooper, C. L., Stich, J.-F. (2019). The technostress trifecta - techno eustress, techno distress and design: Theoretical directions and an agenda for research.
Mariola Bitner, Partner w Brookfield Partners
Mariola BitnerPartner, Brookfield Partners

Projektujesz biuro na 2028 rok? Porozmawiajmy, zanim powstanie brief

Napisz, ilu macie ludzi i jak dziś pracujecie z AI. Pomogę ustalić, jakich przestrzeni naprawdę potrzebuje Wasz zespół, zanim zapadną decyzje o metrażu i układzie biura. Bez zobowiązań.

Odpowiadamy w ciągu 24h. Twoje dane są bezpieczne.

Reprezentujemy wyłącznie najemców - nigdy właścicieli budynków. Prowadzimy proces od benchmarku rynkowego po podpis, pilnując czynszu efektywnego i klauzul, które pracują na Twoją korzyść przez cały okres najmu.

Poznaj nasze usługi