Rozmowa z Łukaszem Ostoją-Kasprzyckim z profilu PoWarszawsku o historii biurowej Warszawy, mordorze, wieżowcach i tym, co zostało pod ziemią. Prowadzą Adrian Martinez i Olga Sochanek.
Obejrzyj całą rozmowę Podcast Brookfield Partners · biurowa Warszawa OglądajOd Facebooka do 1000 osób na spacerze
Olga SochanekZanim zaczniemy rozmawiać o biurowej Warszawie - powiedz nam coś więcej o tym, czym się zajmujesz. Organizujesz spacery, które cieszą się ogromną frekwencją. Nawet do 1000 osób.
Łukasz Ostoja-KasprzyckiPoWarszawsku to bardziej projekt niż jedna rzecz - składają się na niego media społecznościowe, spacery na żywo na ulicach Warszawy, a do tego prowadzę audycję w Polskim Radiu. Tak naprawdę zajmuję się wszystkim, co związane z Warszawą. Najchętniej jej historią i teraźniejszością.
Olga SochanekKto przychodzi na te spacery? Mieszkańcy czy turyści?
Łukasz Ostoja-KasprzyckiCieszę się najbardziej z tego, jaka to jest grupa. To nie są turyści - w większości są to osoby, które mieszkają w Warszawie całe życie albo już jakiś czas i chcą poznać swoją dzielnicę albo dzielnicę, w której nigdy nie były. Najczęstszy przypadek jest związany z Pragą. Cały czas żyje legenda trochę niebezpiecznej Pragi i ludzie sami boją się eksplorować, więc przychodzą na spacery, wchodzimy we wszystkie bramy, mamy uzgodniony dostęp - takie zwiedzanie jest po prostu inne niż samemu.
Adrian MartinezSkąd w ogóle fascynacja Warszawą?
Łukasz Ostoja-KasprzyckiJako nastoletni chłopak przechadzając się ulicami, zawsze zastanawiałem się - skąd ta nazwa ulicy właśnie w tym miejscu? Ulica Żurawia - pewnie tam kiedyś mieszkały żurawie. Okazuje się, że zupełnie nie, bo to nazwa od rzeki Żurawki. I jeszcze ciekawostka: Żurawia pisana przez u zwykłe to właściwie błąd nazewniczy, który widnieje na wszystkich tabliczkach. Jak zacząłem się tego dowiadywać, chciałem się tym z kimś podzielić. Założyłem małą grupę na Facebooku, zaprosiłem najbliższych znajomych i wrzucałem zdjęcia, jakieś historie. No i to się rozrosło przez kilkanaście lat do zaskakujących rozmiarów.
Prudential, Intraco i mordor na Domaniewskiej
Adrian MartinezCofnijmy się do początków biurowej Warszawy. Co było pierwszym biurowcem?
Łukasz Ostoja-KasprzyckiPałac Kultury i Nauki powstał w 1955 roku, ale to bardziej kombinat niż biurowiec - łączy funkcje biurowe, kulturalne, sportowe. Wcześniejszym przykładem jest słynny Prudential, dziś hotel Warszawa przy Placu Powstańców Warszawskich. Powstał w czasach międzywojennych i od razu był biurowcem firmy ubezpieczeniowej. Niesamowity budynek - przetrwał uderzenie pocisku podczas Powstania Warszawskiego, bo miał żelbetową konstrukcję zaprojektowaną przez Stefana Bryłę. To dla mnie ikona przedwojennej biurowej Warszawy.
Adrian MartinezA lata 70. i 90.?
Łukasz Ostoja-KasprzyckiLata 70. to Intraco 1 z roku 1975 i Intraco 2 z roku 1978, Universal, błękitny wieżowiec przy Placu Bankowym. Wtedy Warszawiacy zastanawiali się, po co takie wielkie budynki i kto tam będzie mieszkał. To były budynki pod instytucje państwowe, nie korporacje. Prawdziwy boom biurowy nadszedł w latach 90. po transformacji, a najmocniej uruchomił się na początku XXI wieku - co widać właśnie po rozroście Mordoru. Po 89. roku, przy uwolnieniu handlu i zaproszeniu firm do Warszawy, duże korporacje chciały mieć swoje powierzchnie biurowe.
Adrian MartinezA Kurtis Plaza - podobno jeden z pierwszych biurowców po tej stronie miasta?
Łukasz Ostoja-KasprzyckiTak, 1992 rok, Mokotów. Bardzo nowoczesny jak na tamte czasy - systemy antywłamaniowe i antypożarowe sterowane komputerowo w 1992 roku to nie było oczywiste. I to był jeden z pierwszych budynków zaprojektowanych pod open space - od niego to wszystko się zaczęło. Pracowałem tam przez parę lat, więc żałowałem, gdy go burzyli. Gdybym mógł jakiś przywrócić - Kurtis Plaza, żeby pokazywać kolejnym pokoleniom, jak wyglądały pierwsze biurowce w Warszawie. I Intraco 1 też będzie mi szkoda - dochodzą mnie informacje, że jednak zostanie zburzony.
Mordor - historia, teraźniejszość i przyszłość
Adrian MartinezJak widzisz przyszłość Mordoru? Coraz mniej firm chce tam mieć biuro, stawki czynszów spadają.
Łukasz Ostoja-KasprzyckiSłużewiec zaczynał jako tereny przemysłowe - w latach 50. były tam fabryki, a osiedla powstawały jako tak zwane awaryjne, dla pracowników, żeby byli blisko zakładów. Tam też znajdowały się pierwsze bloki z wielkiej płyty w Polsce. Później, w latach 90., to miejsce zmieniło się w dzielnicę biurową - ale znowu zapomniano o życiu dookoła. I znowu było to miejsce pracy i uciekania do domu po godzinach. Obserwowałem te tłumy na przystankach tramwajowych dowożących ludzi z metra do Mordoru i wiedziałem, że to nie może długo trwać. No i rzeczywiście zaczęło się zmieniać - też za sprawą aktywistów i samych najemców. Teraz intensywnie zabudowuje się tam budynkami mieszkalnymi, powstaje szkoła.
Adrian MartinezZnikną biura czy zostaną?
Łukasz Ostoja-KasprzyckiMyślę, że jakaś część biur zostanie - nie wierzę, że zmieni się w dzielnicę bez biur w ogóle. Ale Warszawa będzie tak trochę skakać biurowo - teraz centrum jest Rondo Daszyńskiego, później może i ta okolica trochę się nasyci i to się zacznie zmieniać znowu w dzielnicę mieszkalną. Korporacyjne duchy znajdą sobie inne miejsce - może Żerań, który się teraz mocno zmienia, może Ursus. Ciężko to przewidzieć.
Szanghaj czy jednak Warszawa?
Olga SochanekPolska jest jednym z najszybciej rozwijających się rynków biurowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Jak oceniasz ten rozwój?
Łukasz Ostoja-KasprzyckiWidzę i plusy, i minusy. Najważniejsze, żeby się nie zapomnieć. Okolica Ronda Daszyńskiego zmienia się bardzo szybko i łatwo jest postawić dużo biurowców, zapominając o historycznej tkance miasta. Dlatego podobają mi się realizacje łączące historię z nowoczesnością - Norblin, Browary Warszawskie, Hala Koszyki, Centrum Praskie Koneser. To są miejsca, o których można opowiadać, mają zachowane fragmenty, dbają o historię. Gdy stawiamy za dużo wieżowców obok siebie, które nie mają żadnej tkanki historycznej, robimy sobie drugi Szanghaj. I tworzymy bezduszne miejsca, które po 17. umierają.
Adrian MartinezKontrowersyjnie: czy jesteśmy już na tej drodze do Szanghaju?
Łukasz Ostoja-KasprzyckiNie przepadam za porównywaniem Warszawy do innych miast europejskich, bo uważam, że to one mogłyby się porównywać do nas dzisiaj - wyznaczamy pewne trendy i kierunki. Patrząc z jednego z mostów na panoramę Warszawy, to nie jest jeszcze gigantycznie rozbudowane miasto. Mamy mnóstwo miejsca na wieżowce i one ciągle budzą zaciekawienie wśród Warszawiaków. Jak dziś otwiera się jakiś taras widokowy - są tłumy. Powinniśmy to robić z głową, żeby nie zapomnieć o mniejszych budyneczkach, ale myślę, że mamy jeszcze dużo czasu.
Olga SochanekA jak widzisz przyszłość biurowej Warszawy w kontekście pracy hybrydowej?
Łukasz Ostoja-KasprzyckiSłucham znajomych, którzy pracują w korporacjach. Mówią, że pojechanie do biura, kiedy głównie pracują z domu, to dla nich element rozrywki - można wejść do biurowca, popatrzeć z góry na Warszawę, wypić kawę z ludźmi. Gdybyśmy wrócili znowu na cały etat, pewnie znowu mielibyśmy dość. Natomiast biurowce nie znikną - stanowiska wysokie i te wymagające narzędzi pracy muszą się mieścić w skondensowanych przestrzeniach. A Warszawa to dopiero początek, jeśli chodzi o przyciąganie inwestorów - jesteśmy w top 3 wszystkich rankingów biznesowych zachęcających do inwestowania. Teraz inni naśladują nas, a nie my gonimy innych.
Na koniec: ulubione miejsce w Warszawie
Adrian MartinezJedno miejsce w Warszawie - twoje ulubione, najciekawsze, gdzie można pójść podczas lunchu. Pałac Kultury się nie liczy.
Łukasz Ostoja-KasprzyckiUwielbiam miejsca, które niosą za sobą historię - nowoczesne, zrewitalizowane, ale takie, gdzie można poczuć ducha przeszłości. Polecam Park Dreszera, czyli dawny Park Mokotowski przy ulicy Odyńca na Starym Mokotowie. Dziś ogrodzone miejsce z fontanną, restauracją, placem zabaw - można przyjść z kocem i psem. Ale kiedyś to był jeden z największych prowizorycznych cmentarzy w Warszawie. W latach 50. ekshumowano tam tysiące czy dziesiątki tysięcy ciał. To było też miejsce zrzutów pomocowych w czasie okupacji. I co niesamowite - układ dzisiejszych ścieżek i trawników odpowiada układowi mogił z tamtego czasu. Znając tę historię, troszkę inaczej się na to miejsce patrzy. Do tego zachęcam - żeby gdziekolwiek jesteście, nawet w biurowcu, odpalić Wikipedię i sprawdzić, w jakim niesamowitym miejscu się znajdujemy. Warszawa ma historię na każdym metrze kwadratowym.
5 najważniejszych punktów z rozmowy
- PoWarszawsku to projekt o Warszawie - media społecznościowe, spacery na żywo (do 1000 osób) i audycja w Polskim Radiu. Publiczność to głównie mieszkańcy, którzy chcą lepiej poznać własne miasto.
- Ikoną przedwojennej biurowej Warszawy jest Prudential (żelbet Stefana Bryły, przetrwał ostrzał). Lata 70. to Intraco i Universal, a prawdziwy boom biurowy przyszedł po 1989 i na początku XXI wieku.
- Kurtis Plaza (1992, Mokotów) był jednym z pierwszych biurowców projektowanych pod open space i bardzo nowoczesnym jak na swoje czasy - dziś już nie istnieje.
- Mordor (Służewiec) powtórzył błąd „miejsca tylko do pracy". Dziś zyskuje funkcje mieszkalne i szkołę; część biur zostanie, ale Warszawa „skacze biurowo" - dziś Rondo Daszyńskiego, w przyszłości może Żerań czy Ursus.
- Największe ryzyko to „drugi Szanghaj" - las wieżowców bez tkanki historycznej tworzy przestrzenie, które „po 17 umierają". Lepiej łączyć historię z nowoczesnością (Norblin, Browary, Koszyki, Koneser). Warszawa ma jeszcze dużo miejsca i wyznacza trendy.
Łukasz Ostoja-Kasprzycki prowadzi profil PoWarszawsku na Instagramie i Facebooku oraz audycję w Polskim Radiu. Organizuje spacery po Warszawie dla grup do 1000 osób. Adrian Martinez i Olga Sochanek prowadzą podcast Brookfield Partners o pracy i przestrzeniach biurowych.